W swoich założeniach system GHS (Globally Harmonized System of Classification and Labelling of Chemicals) miał rozwiązać jeden z największych problemów globalnego obrotu chemikaliami – brak spójnych zasad klasyfikacji i komunikacji zagrożeń. W praktyce jednak GHS nie jest jednolitym, powszechnie obowiązującym prawem, lecz zbiorem zaleceń opracowanych pod auspicjami ONZ, które poszczególne państwa i regiony wdrażają na własnych warunkach.
Efekt jest łatwy do przewidzenia: ten sam produkt chemiczny może podlegać różnym wymaganiom regulacyjnym w zależności od rynku, na którym jest wprowadzany do obrotu. Przykład Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych pokazuje to szczególnie wyraźnie. Różnice dotyczą nie tylko samych przepisów, lecz także praktycznych aspektów ich stosowania – w tym kart charakterystyki (SDS).
Dla producentów, importerów i dystrybutorów działających na obu rynkach ma to kluczowe znaczenie. Błędne założenie, że „GHS to GHS”, bardzo często prowadzi do niezgodności dokumentacji i problemów podczas kontroli.
Podstawową kwestią, którą należy zrozumieć, jest fakt, że GHS jako taki nie obowiązuje bezpośrednio w żadnym kraju. Nie jest to akt prawny, lecz system reguł i kryteriów, które wymagają implementacji poprzez prawo krajowe lub – jak w przypadku Unii Europejskiej – prawo unijne.
W UE zasady GHS zostały wdrożone przede wszystkim poprzez rozporządzenie CLP (1272/2008/WE) oraz rozporządzenie REACH (1907/2006/WE). Są to akty prawa powszechnie obowiązującego, stosowane bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich. Co istotne, CLP i REACH nie tylko implementują GHS, ale również go rozwijają i doprecyzowują, czyniąc z Unii Europejskiej jeden z najbardziej kompleksowo uregulowanych rynków chemicznych na świecie. Warto zauważyć, że unijne podejście często wyznacza kierunek dla innych regionów, takich jak Turcja czy Korea Południowa.
W Stanach Zjednoczonych GHS został natomiast zaadaptowany w ramach Hazard Communication Standard (HCS, tzw. OSHA HazCom), wydanego przez OSHA. Jest to standard skoncentrowany przede wszystkim na bezpieczeństwie pracowników i komunikacji zagrożeń w miejscu pracy, a nie na zarządzaniu chemikaliami w całym ich cyklu życia.
Już na tym etapie widać fundamentalną różnicę w podejściu:
UE traktuje GHS jako element szerokiego systemu regulacji chemicznych, natomiast USA – głównie jako narzędzie BHP.
Ta różnica w filozofii regulacyjnej przekłada się bezpośrednio na system oznakowania produktów. O ile produkty przeznaczone do użytku profesjonalnego lub przemysłowego w obu jurysdykcjach są oznakowane w zbliżony sposób, z wykorzystaniem piktogramów GHS, o tyle w przypadku produktów konsumenckich sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
W Unii Europejskiej produkty dla odbiorców indywidualnych podlegają rozporządzeniu CLP i są oznakowane w bardzo podobny – a często wręcz identyczny – sposób jak produkty stosowane w zakładach pracy. W USA natomiast produkty konsumenckie podlegają przepisom Consumer Product Safety Commission (CPSC), które mają niewiele wspólnego z GHS czy OSHA HazCom. Dodatkowo należy uwzględnić regulacje stanowe, takie jak California Proposition 65, które wprowadzają własne obowiązki informacyjne.
Choć zarówno CLP, jak i OSHA HCS odwołują się do tych samych dokumentów ONZ, zakres ich implementacji nie jest identyczny. Unia Europejska wdraża GHS w sposób bardziej kompletny i szczegółowy, wprowadzając dodatkowe obowiązki, takie jak:
W systemie amerykańskim część klas zagrożeń funkcjonuje w formie uproszczonej, a niektóre elementy GHS – mimo że opisane w dokumentach ONZ – nie mają zastosowania w OSHA HCS. Dotyczy to w szczególności obszarów niezwiązanych bezpośrednio z bezpieczeństwem pracy, takich jak ochrona środowiska. W praktyce oznacza to brak obowiązku klasyfikowania produktów pod kątem zagrożeń dla środowiska wodnego. Stosowanie tych klas jest w USA dozwolone, ale nieobowiązkowe, co ma istotne znaczenie przy ocenie kart charakterystyki otrzymywanych od amerykańskich dostawców.
W efekcie substancja lub mieszanina sklasyfikowana zgodnie z CLP może:
Jednym z najczęstszych błędów popełnianych przez firmy działające globalnie jest przekonanie, że jedna karta charakterystyki „zgodna z GHS” wystarczy na oba rynki. Formalnie zarówno w UE, jak i w USA SDS składa się z 16 sekcji, jednak ich zawartość i poziom szczegółowości znacząco się różnią.
W Unii Europejskiej karta charakterystyki jest dokumentem ściśle powiązanym z REACH i CLP. Oznacza to konieczność uwzględnienia nie tylko informacji o zagrożeniach, lecz także odniesień do obowiązków regulacyjnych, ograniczeń stosowania, statusu substancji w przepisach UE oraz – w określonych przypadkach – oceny PBT/vPvB.
W USA SDS przygotowywana zgodnie z OSHA HCS ma charakter bardziej funkcjonalny i skoncentrowany na użytkowniku końcowym w miejscu pracy. Zakres informacji regulacyjnych jest węższy, a odniesienia do przepisów federalnych i stanowych mają bardziej ogólny charakter. W efekcie amerykańskie karty charakterystyki są często znacznie krótsze i mniej szczegółowe.
Różnice szczególnie wyraźnie widać w:
Zarówno CLP, jak i OSHA HazCom wykorzystują zwroty H i P wywodzące się z GHS, jednak ich dobór i sposób prezentacji nie zawsze są identyczne. Unia Europejska wymaga pełnej zgodności z załącznikami do CLP, natomiast w USA dopuszczalne są uproszczenia, o ile zachowany zostaje cel skutecznej komunikacji zagrożeń w miejscu pracy.
Różnice między GHS w UE i USA nie mają wyłącznie charakteru teoretycznego. Bezpośrednio wpływają one na:
Karta charakterystyki przygotowana pod rynek amerykański nie powinna być automatycznie stosowana w Unii Europejskiej. Problemem nie jest wyłącznie język, lecz przede wszystkim różnice w klasyfikacji, stosowaniu tajemnicy handlowej oraz zakresie informacji wymaganych przez REACH. Analogicznie, karta opracowana zgodnie z przepisami UE – nawet w języku angielskim – rzadko spełni oczekiwania amerykańskiego odbiorcy.
Choć GHS miał być systemem globalnie zharmonizowanym, praktyka pokazuje, że lokalna implementacja ma kluczowe znaczenie. Unia Europejska stosuje podejście regulacyjne i kompleksowe, podczas gdy Stany Zjednoczone koncentrują się przede wszystkim na bezpieczeństwie pracy. Dla firm działających międzynarodowo oznacza to jedno: zgodność z GHS zawsze należy analizować w kontekście konkretnej jurysdykcji, a karty charakterystyki muszą być przygotowywane z myślą o lokalnych przepisach, a nie wyłącznie o globalnych wytycznych ONZ.