W odpowiedzi na zaostrzający się kryzys przemysłu chemicznego w Niemczech, niemiecki rząd przedstawił pod koniec marca strategiczny dokument pod roboczą nazwą „Chemieagenda 2045”.
Ogólny wydźwięk dokumentu jest jednoznaczny – należy zwiększyć konkurencyjność przedsiębiorstw poprzez wsparcie krótkoterminowe, jak i długofalową transformację tego sektora. Wśród działań, o których mowa w dokumencie warto wspomnieć między innymi o subsydiowanych cenach energii dla przemysłu, rozszerzenie mechanizmów kompensacyjnych czy działania na rzecz stabilnych łańcuchów dostaw.
Nie bez znaczenia dla konkurencyjności przemysłu chemicznego jest także kwestia deregulacji (lub braku dalszej regulacji) tego sektora. W dzisiejszych, trudnych dla całego europejskiego przemysłu, realiach – perspektywa dalszego zaostrzania lub komplikacji przepisów stają się trudna lub wręcz niemożliwa do zaakceptowania. Komisja Europejska zdaje się dostrzegać ten problem, czemu dała wyraz choćby odsuwając w czasie implementację zmian w rozporządzeniu CLP (mechanizm „stop the clock”). Teraz wyraz podobnemu podejściu daje niemiecki rząd, który wyraźnie wskazuje, że będzie przeciwstawiał dalszemu zaostrzaniu środowiska legislacyjnego dla produktów chemicznych.
Od dłuższego czasu spodziewamy się zmian w rozporządzeniu REACH i oczekujemy publikacji propozycji rozporządzenia w zaktualizowanej formie. Oczekiwaliśmy, że proponowany tekst zostanie przedstawiony jeszcze przed końcem 2025 roku, jednak nie miało to miejsca. Powodem może być niestabilna sytuacja na światowych rynkach oraz spadek konkurencyjności unijnego przemysłu, co wymusza na ustawodawcach dogłębne przemyślenie wpływu zaproponowanych zmian na ten gospodarczy aspekt.
W ten obraz bardzo dobrze wpisuje się postawa niemieckiego rządu wobec zmiany rozporządzenia REACH, obecna w „Chemieagenda 2045”, która wyraża się w następujących postulatach:
Niemcy nawołują Komisję Europejską do przeglądu istniejącego środowiska legislacyjnego i jego uproszczenia w sposób celowy i praktyczny, utrzymując w tym samym czasie odpowiednie standardy ochrony ludzkiego zdrowia i środowiska. Nie chodzi tutaj również o „deregulację” w sensie ułatwienia wprowadzania produktów chemicznych na rynek, ale raczej o uproszczenie i przyspieszenie towarzyszących temu procesowi mechanizmów prawnych.
Trudno ocenić jak Komisja Europejska odniesie się do dokumentu opublikowanego przez niemiecki rząd, należy jednak pamiętać, że jest to największa gospodarka Unii Europejskiej, z silnym (pomimo kryzysu) sektorem chemicznym. Głos niemieckiego rządu wydaje się więc niezmiernie istotny dla kształtowania polityki całej Unii w zakresie regulacji chemicznych. Brak poparcia dla głębokiej zmiany rozporządzenia REACH ze strony niemieckiego rządu może oznaczać, że sama rewizja odsunie się w czasie, a jej zakres nie będzie tak istotny, jak można było się pierwotnie spodziewać. Wydaje się, że Komisja Europejska również podziela stanowisko niemieckiego rządu w kwestii wymaganych uproszczeń i zwiększenia konkurencyjności unijnych przedsiębiorstw, co pozwala sądzić, że w krótkiej perspektywie nie powinniśmy spodziewać się „trzęsienia ziemi” w zakresie przepisów REACH.